O nowej modzie narzekań kilka.

NULL

Dzisiaj postanowiłem ponarzekać na nową, dopiero co pojawiającą się modę, a mianowicie importowanie save’ów z poprzednich części gry. Owszem, pomysł jest nienowy, pojawił się chociażby w takim Baldur’s Gate 2 (rok 2000) , w którym można było wgrać sobie postać z „jedynki” ze wszystkimi statystykami itp. Ostatnio pojawiło się jednak rozwinięcie tego pomysłu, a mianowicie: Nie tylko postać pozostaje ta sama ale decyzje, które podjęła w poprzedniej części gry mają wpływ na fabułę w następnej. Cudo to wprowadziło BioWare w swoim Mass Effect 2 i chociaż na początku pomysł wydaje się genialny to wywołał u mnie mieszane uczucia.

Owszem, rozwiązanie to sprawia, że mamy do czynienia z najprawdziwszą kontynuacją. To tak jakbyśmy mieli jedną grę ale podzieloną na kilka części z tym samym bohaterem (którego de facto sami stworzyliśmy), który posiada taki sam charakter i z tą samą historią. Jeżeli w poprzedniej części kogoś zabiliśmy nie pojawi się ponownie, jeżeli komuś pomogliśmy może się okazać, że teraz nam się odwdzięczy. Super sprawa. Ale pojawia się pewien problem natury technicznej.

Pierwszy Mass Effect pojawił się w 2007 roku (na PC w 2008), a jego kontynuacja w 2010. Łatwo policzyć że między premierami obydwu części mamy różnicę 2-3 lat. Informację o tym, że będzie można importować postać z „jedynki” do nowego dzieła twórcy gry ujawnili światu kilka miesięcy przed premierą. I teraz dochodzimy do sedna sprawy: Aby zaimportować swojego Sheparda do Mass Effect’a 2 musiałbym mieć zainstalowaną „jedynkę” (a w ciągu tych 2 lat trochę gier się przewinęło, a mój dysk twardy nie powala pojemnością), albo przed jej usunięciem zgrać sobie pliki z zapisaną grą do jakiegoś bezpiecznego miejsca. Problem w tym, że po ukończeniu gry nie miałem pojęcia, że za dwa lata będę potrzebował jej save’ów.

BioWare wybrnął z tej sytuacji w taki sposób, że można było zagrać w Mass Effect’a 2, tworząc postać od nowa i podążać domyślną ścieżką fabularną. Co prawda wiele kluczowych decyzji, jakie podjąłem wcześniej okazały się właśnie domyślne ale zdarzało się, że coś działo się nie tak. A to jakaś postać narzeka, że zrobiłem coś czego tak naprawdę nie zrobiłem, albo ktoś ma do mnie żal bo nie uratowałem jej misia mimo, że pociłem się nad tym questem i w końcu udało mi się go wykonać (to tylko obrazowe przykłady, żeby spoilerów nie robić). Bez dwóch zdań – granie nową postacią w Mass Effect 2 z pewnością nie dostarcza takich samych wrażeń i smaczków jak granie tą samą postacią, którą przeszło się poprzednią część. Wyjściem byłoby dodanie jakiegoś „edytora”, w którym można by podać najważniejsze decyzje jakie podjęło się w trakcie gry w poprzednią część ale BioWare jakoś na to nie wpadł. Jeszcze innym wyjściem byłoby zagranie w „jedynkę” jeszcze raz (swoją drogą, autorzy pewnie na to liczyli, ponieważ mogliby zgarnąć trochę pieniążków za sprzedaż tejże części) ale RPG to niestety gatunek, na który trzeba poświęcić wiele godzin i który przy przechodzeniu n-ty raz nie dostarcza już tyle zabawy i niespodzianek co za pierwszym.

Nauczony przez to przykre doświadczenie zachowałem pliki z save’ami z Mass Effect 2 i Dragon Age: Origins i jak się potem okazało – słusznie, ponieważ BioWare’owi spodobała się nowa technologia i uznał, że w Mass Effect 3 i Dragon Age 2 będzie można wgrać swoje postacie z poprzedniej części. Również  inne studio podłapało ten sam pomysł i planuje zastosować go w swojej grze. Mowa tu o rodzimym Wiedźminie 2, który nie dość, że zaserwuje nam rozwiniętą i poplątaną fabułę, to jeszcze decyzje podjęte w „jedynce” będą miały wpływ (jeszcze bardziej znaczący niż w dziełach BioWare) na fabułę „dwójki”. Wystarczy wspomnieć, że Wiedźmin 2 będzie posiadał trzy początki gry (czyli tyle ile jest zakończeń w Wiedźminie 1). Tutaj pojawia się ten sam problem co poprzednio. Między premierami obydwu gier (jeżeli premiera „dwójki” się nie przesunie) mamy aż 4 lata. Po ukończeniu części pierwszej nie miałem szans wiedzieć, że po takim okresie czasu będę potrzebował zapisów tej gry, ponadto nie widziałem sensu trzymania ich u siebie na dysku. Teraz okazuje się, że przed premierą „dwójki” będę musiał przejść pierwszą część jeszcze raz (a gra jest dłuższa od Mass Effect’a), ponieważ nie chcę znowu tracić fabularnych smaczków jakie dla mnie szykują twórcy gry.

Co ciekawe, kiedy podzieliłem się swoją opinią na temat importowania save’ów na oficjalnym forum Wiedźmina okazało się, że chyba tylko ja nie mam w zwyczaju zachowywać swoich zapisów gier. Może to w takim razie ja jestem jakiś dziwny? Prawda jest taka, że w grach RPG taki zabieg będzie stosowany coraz częściej, ponieważ daje on niesamowite możliwości poplątania fabuły i częstowania graczy przeróżnymi smaczkami. Dlatego po przejściu każdej gry tego gatunku, ja z pewnością będę zostawiał sobie pliki z save’ami.

Wsparcie

Patronite logo

Jak zapewne wiecie, rozwijamy nasz podcast od lat, inwestując w niego nie tylko bardzo dużo czasu, ale również pieniędzy. Opłacamy montaż kolejnych odcinków, utrzymujemy serwery i domeny, jak również rozglądamy się za nowymi, często płatnymi rozwiązaniami, które mogą przyspieszyć i ułatwić powstawanie nowych materiałów.

Patronite to platforma, na której możecie wesprzeć nas finansowo, abyśmy mogli kontynuować tę pasję bez dodatkowego balastu na plecach. Będziemy Wam niezmiernie wdzięczni za każdą, nawet najmniejszą dotację.

Uspokajamy, że nie planujemy zamykać tworzonych przez nas treści za płatną barierą. W ramach podziękowań chcemy natomiast wymieniać wszystkich naszych Patronów, którzy wyrażą na to zgodę, na stronie podcastu, a od pewnego progu dziękować Wam również w samych nagraniach.

Niezmiennie życzymy Wam miłego słuchania i serdecznie dziękujemy za wsparcie! Do usłyszenia!

Nasi Patroni

  • Dio Brando
  • Pojler
  • i 6 anonimowych Patronów

Serdecznie dziękujemy!