„Nosz co za durna gra! Nie mogę strzelać z trzech broni naraz!”

NULL

console-gamerNie słuchajcie tego co piszę o grach! Mówię poważnie, jeżeli sugerowałeś się przy zakupie opinią, którą tu przeczytałeś, to głupio zrobiłeś. Jeśli kupowałeś grę podłóg tego, co powiedzieli ci w jakimkolwiek innym blogu, serwisie, czy czasopiśmie, to również postąpiłeś idiotycznie.

Ludzie oceniający gry są albo bardzo ugodowi (ja do takich się zaliczam), albo do przesady marudni i do tego przemądrzali (tych z kolei nie znoszę). Są też tacy „pomiędzy” i pomimo częstej nijakości ich opinii, można od biedy uznać głoszone przez nich zdanie za wyznacznik przy wyborze gry dla siebie. Tych niestety jest zdecydowana mniejszość, a i tak nigdy nie będziemy pewni, czy recenzent faktycznie ma zbalansowane podejście, czy po prostu ma grę głęboko gdzieś i pisze byle co.

Zarówno ja jak i Bizon wyznajemy zasadę, że każdej grze należy dać szanse. Cholery dostaję słysząc wypowiedzi typu; „Pograłem chwilę, ale zaraz odstawiłem tytuł na półkę, bo coś animacja miejscami chrupała”, albo „nie gram w to, bo mi jakoś steruje się nie takoś”. Pomijam to, że takie wypowiedzi zazwyczaj słyszy się z ust zatwardziałych piratów, na potęgę kradnących gry z sieci. Nie mogę znieść postawy gracza-spasionego konsumenta, który tylko siedzi na swoim tronie, a producenci z uniżeniem dostarczają mu stosiki nowych tytułów. On zaś siarczyście beknie, pierdnie i swoją tłustą łapą wsadzi grę do konsoli. O przepraszam! Nie zniży się żeby zrobić to samemu, niedoczekanie! Producent gry zrobi to za niego, żeby przypadkiem nie zostać wyrzuconym ze swoimi grami wetkniętymi w dupsko. Potem szanowny konsument przejdzie do fazy testowania. Jeżeli cokolwiek, najmniejsza wada zostanie wytknięta przez naszego spaślaka, ten wściekle tupnie nogami, zaklnie po szewsku i każe przynieść sobie nowe gry. W chwili przerwy dotoczy się na swoim fotelu na kółkach do komputera, zaloguje na wszystkie możliwe fora i zjedzie grę posługując się poetyką : „Ja to jednak kurwa jestem specjalista”. Takie niestety podejście ma coraz więcej graczy. Sądzą, że skoro mamy kapitalizm, zewsząd słychać stwierdzenia typu „nasz klient nasz pan”, to producenci gier powinni robić wszystko aby im właśnie się przypodobać. Nie zrozumcie mnie źle, nie twierdzę, że sytuacja w której gracz decyduje w co chcę grać i na tej podstawie ma wkład w rozwój rynku jest zła. Chodzi mi o szerzący się brak pokory wśród nas – graczy, ale nie tylko. Taką tendencję zauważyłem także w trakcie rozmów o książkach, filmach, czy innych elementach współczesnej kultury. Wychodzi na to, że im więcej błędów wytkniemy im głośniej krzykniemy, że coś zostało dokumentnie zjebane, tym bardziej wychodzimy na znawców i dojrzałych konsumentów. A guzik! Jeżeli na przykład nie podoba ci się sterowanie w Resident Evil 5 to masz dwa wyjście: możesz przestać grać i uznać, że ta gra nie jest dla ciebie, albo możesz postarać się dostosować do wymogów gry. Według mnie to właśnie gracz jako odbiorca powinien nauczyć się grać tak, jak producent tego chciał, a nie odwrotnie. Zamiast tego, jeżeli coś nie jest zrobione pod was, wolicie podnosić larum wszędzie gdzie się da. Między innymi przez to, że gracze czują się jak wielkie paniska, tworzy się coraz łatwiejsze i prostsze w odbiorze pozycje. Coraz mniej innowacji, niecodziennych rozwiązań, bo coraz mniej graczy będzie chciało się dostosowywać do nowo-narzuconych reguł.

Można oczywiście przegiąć w drugą stronę; zbyt pokornie i z za dużą dozą tolerancji podchodzić do gier. Takie stanowisko reprezentuję właśnie ja. Aktualnie nie potrafię przypomnieć sobie żadnej pozycji, która ostatnimi czasy by mi się nie spodobała. Choć zdaję sobie sprawę, że niektóre rozwiązania są nietrafione, to i tak „zaprzyjaźnię” się z nimi na tyle, że gra jako całość, będzie sprawiała mi masę radochy. Naturalnie takie stanowisko również nić dobrego nie przyniesie, bo zbytnie pobłażanie producentom spowoduje, że nie będą się oni starać. Bo i po co cokolwiek usprawniać, skoro gracze i tak się dostosują.

Jaki jest zatem złoty środek? Pokorny krytycyzm moi drodzy. Trzeba zdawać sobie sprawę z własnych oczekiwań, zgodnie z nimi dobierać gry dla siebie. Jeżeli coś nam się nie podoba mamy pełne prawo aby o tym mówić. Bez chamstwa i pieniactwa, ale zdecydowanie. Jednocześnie powinniśmy dawać grom szansę. Nie spodobała się na dzień dobry? Pograć jeszcze chwilę, spróbować może kilka dni później. Często okaże się, że jeżeli przymknie się oko na jakiś drobny szczegół, który z początku nas irytował, to odkryjemy tytuł dający nawet więcej radochy niż niejeden lansowany megahit.

Niby wszystko proste, a wręcz banalne. Pytanie tylko dlaczego tak trudno wśród nas graczy znaleźć takich właśnie złotośrodkowiczów?

wii

Wsparcie

Patronite logo

Jak zapewne wiecie, rozwijamy nasz podcast od lat, inwestując w niego nie tylko bardzo dużo czasu, ale również pieniędzy. Opłacamy montaż kolejnych odcinków, utrzymujemy serwery i domeny, jak również rozglądamy się za nowymi, często płatnymi rozwiązaniami, które mogą przyspieszyć i ułatwić powstawanie nowych materiałów.

Patronite to platforma, na której możecie wesprzeć nas finansowo, abyśmy mogli kontynuować tę pasję bez dodatkowego balastu na plecach. Będziemy Wam niezmiernie wdzięczni za każdą, nawet najmniejszą dotację.

Uspokajamy, że nie planujemy zamykać tworzonych przez nas treści za płatną barierą. W ramach podziękowań chcemy natomiast wymieniać wszystkich naszych Patronów, którzy wyrażą na to zgodę, na stronie podcastu, a od pewnego progu dziękować Wam również w samych nagraniach.

Niezmiennie życzymy Wam miłego słuchania i serdecznie dziękujemy za wsparcie! Do usłyszenia!

Nasi Patroni

  • Michcioperz
  • i 6 anonimowych Patronów

Serdecznie dziękujemy!