Jak zarobić i się nie narobić?

NULL Odpowiedź na pytanie w tytule tego wpisu nasunęła mi się sama, gdy zapoznawałem się z materiałami z Nintendo World 2011 - należy być znaną firmą i przygotowywać tytuł startowy na platformę, którą i tak "wszyscy" kupią. Spójrzmy na to przez pryzmat nadchodzącego wielkimi krokami Nintendo 3DS. Niby wśród zapowiadanych na ten sprzęt tytułów znajduje się wiele znanych marek, niby widać, że będą to całkiem przyjemne w odbiorze gry, ale czy po bliższym przyjrzeniu się nie są one przypadkiem świadectwem lenistwa ich twórców? A może z marketingowego punktu widzenia to po prostu zdrowy rozsądek? Dla Nintendo, jako producenta sprzętu, najważniejsze jest, aby zachęcić ludzi do kupna nie tylko jego wyjątkowością, ale również grami, które pozwolą klientom wypróbować jego możliwości zaraz po dokonaniu zakupu. Nie jestem pewien na jakiej zasadzie odbywa się przydział narzędzi deweloperskich dla firm chętnych przygotować swoją grę już na premierę konsolki, ale faktem jest, że jest to dla nich szansa na niemały zarobek. Przede wszystkim należy pamiętać, że pojęcie konkurencji prawie nie istnieje przez ten bardzo krótki okres po wypuszczeniu konsoli na półki sklepowe. Jeżeli ktoś przygotuje wyścigi lub grę logiczną, ma niemalże pewność, że ilość podobnych produkcji prawdopodobnie nie będzie przekraczała dwóch-trzech. Poza tym ludzie głodni nowości wykorzystujących innowacyjną technologię, w tym przypadku ekranik 3D (bez konieczności noszenia specjalnych okularów), rzucą się na każdą grę, która choć trochę ich zainteresuje. A jak zainteresować gracza danym tytułem? Podać mu jak na tacy markę, którą zna i ceni. Nic więc dziwnego, że razem z Nintendo 3DS w sklepach zobaczymy takie gry, jak Rayman 3D, Resident Evil: The Mercenaries 3D, Super Street Fighter IV 3D czy Dead or Alive: Dimensions... bez 3D... ale tylko w nazwie. ;) Nie można też zapomnieć o świetnie zapowiadającej się The Legend of Zelda: Ocarina of Time 3D, która niestety wyjdzie już po premierze konsoli.

Być może uznacie to za czepianie się na siłę... ale pozwólcie mi dokończyć. Rozbawiło mnie po prostu, że już nie pierwszy raz obserwuję taką sytuację w przypadku tytułów startowych. Z powyższymi grami wszystko w porządku, ale osoby, które miały z nimi styczność wcześniej, natychmiast zauważą, że mnóstwo w nich elementów, które powstały już jakiś czas temu, a teraz zostały jedynie dostosowane do wymogów nowej platformy. Idealnym tego przykładem jest nadchodzące Resident Evil... a raczej dwie jego części. Capcom, aby zdążyć na premierę 3DS-a, postanowił wydać najpierw coś "na szybko". Stąd właśnie część o podtytule The Mercenaries 3D będzie po prostu znanym nam z czwartej i piątej odsłony tytułowym trybem, co najwyżej wzbogaconym o jakieś drobne dodatki. Ten drugi, "właściwy" Resident (a więc opowiadający nową historię - Resident Evil: Revelations), wyjdzie dopiero po premierze konsoli, a twórcy mają w ten sposób czas na to, aby odpowiednio go dopracować. Wyobraźcie sobie jaka to oszczędność - designerzy nie muszą wymyślać tych produkcji od podstaw, a wiele modeli czy poziomów mają już pod ręką. Ba, w przypadku Zeldy mamy tutaj do czynienia z remakiem, a więc nawet fabuła nie wymagała ani grama włożonej w nią ponownie pracy. Podobnie z Raymanem, który ma być konwersją drugiej części serii na 3DS. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że twórcy wspomnianych tytułów musieli nauczyć się architektury nowego sprzętu i tajników programowania gier na niego. Nie wątpię też, że dodali w każdym z nich chociaż trochę nowych rzeczy i dostosowali znaną nam mechanikę do nowej platformy. Np. przygody Linka będą miały teraz mapę wyświetlaną na dolnym ekranie, a Street Fighter tryb kamery, który nieco lepiej ukaże nam magię 3D w bijatyce. To wszystko bez wątpienia również wymagało sporych nakładów sił, ale w porównaniu z projektowaniem gry od zera wypada z wielką korzyścią dla producenta.

Podsumowując - czy takie podejście niektórych twórców do tytułów startowych jest złe? Oczywiście, że nie - to zrozumiała strategia marketingowa. Pozwala zaoszczędzić czas i pieniądze, a dodatkowo na tym zarobić. Nikt nie będzie pokrzywdzony - poza wspomnianymi grami pojawią się też zupełnie nowe, a niedługo po premierze konsoli ich liczba prawdopodobnie szybko zacznie rosnąć. Fani znanych marek zaś na pewno chętnie przywitają możliwość zabawy w nie na przenośnym urządzeniu, a kontakt z produkcjami, które znają, ułatwi im ocenę tego, jaką faktycznie różnicę potrafi zrobić obraz 3D. Do tego bez okularów. Zwłaszcza, że efekt ten zaobserwować można jedynie trzymając urządzenie w dłoniach. ;) PS Zwróćcie uwagę w poniższym zwiastunie Resident Evil: The Mercenaries 3D na fakt, że w końcu można poruszać się i celować jednocześnie. Dowód na to, że nawet małe zmiany potrafią cieszyć. ;)

Wsparcie

Patronite logo

Jak zapewne wiecie, rozwijamy nasz podcast od lat, inwestując w niego nie tylko bardzo dużo czasu, ale również pieniędzy. Opłacamy montaż kolejnych odcinków, utrzymujemy serwery i domeny, jak również rozglądamy się za nowymi, często płatnymi rozwiązaniami, które mogą przyspieszyć i ułatwić powstawanie nowych materiałów.

Patronite to platforma, na której możecie wesprzeć nas finansowo, abyśmy mogli kontynuować tę pasję bez dodatkowego balastu na plecach. Będziemy Wam niezmiernie wdzięczni za każdą, nawet najmniejszą dotację.

Uspokajamy, że nie planujemy zamykać tworzonych przez nas treści za płatną barierą. W ramach podziękowań chcemy natomiast wymieniać wszystkich naszych Patronów, którzy wyrażą na to zgodę, na stronie podcastu, a od pewnego progu dziękować Wam również w samych nagraniach.

Niezmiennie życzymy Wam miłego słuchania i serdecznie dziękujemy za wsparcie! Do usłyszenia!

Nasi Patroni

  • Dio Brando
  • Pojler
  • i 6 anonimowych Patronów

Serdecznie dziękujemy!