Gracz na poważnie!

NULL

hottest-halo-girl-11Wiem, wiem. Miało być o tym jak z Bizonem ratowaliśmy swoje skóry, ale to zbyt fajna historia i nie chcę jej po macoszemu przedstawić. Dlatego musicie na nią jeszcze trochę poczekać, aż będę miał nieco więcej czasu na pisanie.

Dzisiaj będzie o graczach, uwielbiających katować non stop multiplayer jedynej, ukochanej gry. Opiszę to na podstawie osób które, miałem przyjemność (albo czasami nieprzyjemność) poznać na xbox fun day 2009, albo z którymi zamieniłem parę słów przez XBL. Ze swojej strony powiem, że tego typu podejście do gier niespecjalnie mnie ciągnie, a czasami nawet myślę o tym jako o głupocie.

Po wnikliwych obserwacjach, głębokiej analizie psychologicznej i po zapoznaniu się z obszernymi opiniami ekspertów naszej branży, a zwłaszcza amerykańskich naukowców doszedłem do następujących wnio....: Co nie wierzycie mi? No dobra z grubsza wszystkie te badania odbywały się mniej więcej tak:

Ja: Tej Biozn, czy ty też uważasz, że te wszystkie nerdy od multi w Halo czy innych Girsach to straszne barany są?

B: No... barany, że ho-ho. Ale weź ty do czorta ciężkiego skup się na grze, bo jak snujesz te swoje dyrdymały filozoficzne to krzywo strzelasz.

Ja: Aha ok... ej no zostaw mi tę apteczkę.

Zatem, niemalże niczym nie podparte wnioski są takie, że ci gracze tak pieszczotliwie przez nas nazywani dzielą się na trzy grupy:

I Początkujący:

Nooby, świeżaki, żółtodzioby, często nazywani tak przez „starszych” kolegów. Zazwyczaj normalni gracze. Ci z którymi rozmaiwałem w trakcie turnieju Halo na fun-day'u okazali się bardzo przyjaźni i sympatyczni. Można było z nimi normalnie o grze pogadać, a sam turniej traktowali po prostu jako formę zabawy. Sądzę, że większość z nich nigdy nie będzie się angażować w tzw. scenę, a dana pozycja, w którą w danej chwili grają po góra dwóch miesiącach multiplayera wyląduje na półce. Sam nigdy nie wyszedłem poza granice początkującego i taką właśnie postawę uważam za najzdrowszą. Choć grałem sporo w Unreal Tournament 3, Left 4 Dead, czy Team Fortress2, to nigdy nie znerdziłem się zagrywkami pokroju; wyłącznie skakanie zamiast chodzenia („bo wtedy nooby cię nie mogą trafić”), czy inne bieganie z nożem zamiast broni („nie wiesz dlaczego!!!111one one??? przecież dzięki temu biegniesz o ułamek prędkości szybciej, noobie !!111one11one”).

II Średnio zaawansowani:

halo-halo-weapons-1974649-700-948

Innymi słowy „wannabe pro!”. Cechują ich głównie dwie rzeczy. Po pierwsze pogarda dla początkujących. Jak w jakiejś grze po sieci ktoś po sfragowaniu będzie dalej strzelał do twojego „trupa”, skakał po nim, czy próbował w jakikolwiek inny sposób Cię upokorzyć, to prawdopodonie trafiłeś na gracza z tej właśnie grupy. Jak spotkałem takich delikwentów na Fun Day'u i poprosiłem, żeby mi przypomnieli klawiszologię do Halo to zostałem obdarzony naprawdę pogardliwym spojrzeniem. Mimo to, chłopaczki powiedzieli mi czym się strzela, a czym rzuca granat. Nie zapomnieli wspomnieć jeszcze, że (autentyczny cytat) „te dziwki pro używają innego systemu sterowania – bumper jumper”. Tu dochodzimy do drugiej cechy, czyli nienawiści dla naprawdę zaawansowanych graczy. Tyle, że w tym przypadku nienawiść ta nie jest motywowana poczuciem wyższości (jak w przypadku beginerów), a zwykłą zawiścią. Jeżeli wygrasz z kimś takim mecz stajesz się jego największym wrogiem i możesz spodziewać się, że nie raz gość będzie starał pokazać Ci, że jednak „to on tu rządzi”.

III Prawdziwi wymiatacze:

Trzecia i ostatnia grupa. Z nimi akurat nie miałem wiele okazji do zapoznania się, a to dlatego, że tworzą dość zamknięte i hermetyczne środowiska. Z obserwacji wynika, że są to ludzie dość spokojni, dalecy od wszczynania kłótni o to kto jest lepszy, podobnie obce są im terminy typu niezdrowa i chamska rywalizacja. Kochają swoje ulubione gry, a zaangażowanie z jakim uczestniczą w życiu scenowym można porównać z pasją, która daje im masę radochy. Nie rozumiem ich, lecz mimo to szanuje zarówno postawę jak i wkład w rozwój polskiego gamingu. To przecież dzięki nim mamy większość fajnych turnieji w naszym kraju!

No i to by było na tyle :) Do przeczytania za jakiś czas.

Wsparcie

Patronite logo

Jak zapewne wiecie, rozwijamy nasz podcast od lat, inwestując w niego nie tylko bardzo dużo czasu, ale również pieniędzy. Opłacamy montaż kolejnych odcinków, utrzymujemy serwery i domeny, jak również rozglądamy się za nowymi, często płatnymi rozwiązaniami, które mogą przyspieszyć i ułatwić powstawanie nowych materiałów.

Patronite to platforma, na której możecie wesprzeć nas finansowo, abyśmy mogli kontynuować tę pasję bez dodatkowego balastu na plecach. Będziemy Wam niezmiernie wdzięczni za każdą, nawet najmniejszą dotację.

Uspokajamy, że nie planujemy zamykać tworzonych przez nas treści za płatną barierą. W ramach podziękowań chcemy natomiast wymieniać wszystkich naszych Patronów, którzy wyrażą na to zgodę, na stronie podcastu, a od pewnego progu dziękować Wam również w samych nagraniach.

Niezmiennie życzymy Wam miłego słuchania i serdecznie dziękujemy za wsparcie! Do usłyszenia!

Nasi Patroni

  • Dio Brando
  • Pojler
  • i 6 anonimowych Patronów

Serdecznie dziękujemy!